W dniach pełnych przygód, śmiechu i niekończących się kilometrów klasa VI a wybrała się na biwak do ośrodka "Przywodny " w Jarosławcu. Już od pierwszych chwil było wiadomo, że nie będzie to zwykła wycieczka. Po pierwsze – telefony poszły w odstawkę. Po drugie – humory dopisywały tak bardzo, że nawet mewy nad Bałtykiem wydawały się zazdrosne!
Pierwszym punktem programu było zwiedzanie Muzeum Bursztynu w Jarosławcu. Uczniowie poznali historię „złota Bałtyku”, oglądali niezwykłe okazy i przez chwilę zastanawiali się, czy przypadkiem nie zostaną zawodowymi poszukiwaczami bursztynów. Niektórzy podobno jeszcze później uważnie przyglądali się każdemu kamykowi na plaży.
A skoro mowa o plaży – nie mogło zabraknąć spacerów brzegiem morza. Szum fal, morska bryza i piękne widoki sprawiły, że nawet najwięksi miłośnicy siedzenia w domu chętnie maszerowali, pokonując kolejne kilometry. A tych było naprawdę sporo!
Na sportowe emocje również nie można było narzekać. Na plaży rozgrywano zacięte mecze siatkówki, podczas których piłka latała wyżej niż niektóre mewy. Z kolei na orliku odbywały się mecze piłki nożnej. Nie brakowało widowiskowych akcji, nieoczekiwanych zwrotów sytuacji i bramek, które ich autorzy będą wspominać jeszcze przez wiele miesięcy.
Wieczorem przyszedł czas na ognisko. Kiełbaski znikały w ekspresowym tempie, a rozmowy i śmiechy trwały długo po zachodzie słońca. Jednak prawdziwym kulinarnym hitem biwaku okazała się jajecznica z... 40 jaj! Tak, tak- czterdziestu! Powstała porcja godna małej armii, ale głodni piechurzy klasy VI a poradzili sobie z nią bez najmniejszego problemu.
Nie zabrakło także wyzwań dla umysłu i nóg. Uczniowie sami wymyślali gry terenowe, przygotowując wymagające trasy i zadania. Później zostali podzieleni na dwie drużyny – chłopców i dziewcząt – i musieli zmierzyć się z przygotowanymi konkurencjami. Były zagadki, poszukiwania, biegi, drobne spory...i mnóstwo dobrej zabawy. Nikt nie miał czasu się nudzić!
Najbardziej imponujący okazał się jednak wynik całej wyprawy. W ciągu zaledwie dwóch dni uczestnicy przemierzyli grubo ponad trzydzieści kilometrów! To dystans, który wielu dorosłych uznałoby za niemałe wyzwanie. Uczniowie klasy VI a pokonali go z uśmiechami na twarzach, energią godną maratończyków i świetnym humorem.
Biwak w Jarosławcu udowodnił, że do doskonałej zabawy nie są potrzebne telefony ani internet. Wystarczy grupa świetnych ludzi, trochę ruchu, odrobina kreatywności, piękne nadmorskie krajobrazy i... czterdzieści jaj. Wspomnienia z tej wyprawy z pewnością pozostaną z uczestnikami na długo, a opowieści o rekordowej jajecznicy już teraz przechodzą do legend klasy VI a!
Pragniemy serdecznie podziękować Centrum Kultury i Sportu w Postominie za gościnę i nocleg w ośrodku „Przywodny, Państwu Ewelinie i Maksowi Kwiatkowskim za umożliwienie zwiedzenia Muzeum Bursztynu. Dzięki Państwa życzliwości i wsparciu nasz biwak był jeszcze ciekawszy, bogatszy w nowe doświadczenia i pełen niezapomnianych wrażeń.
Szczególne podziękowania kierujemy również do Rodziców uczniów klasy VI a za ogromne wsparcie i pomoc. Pani Barbarze Michoń dziękujemy za przekazane 50 świeżych jaj, z których powstała słynna już biwakowa jajecznica, a pani Kindze Zawistowskiej za upieczenie i przywiezienie 25 cudownych, cieplutkich i przepysznych drożdżowych bułeczek z owocami, które błyskawicznie zniknęły ze stołu. Wasza życzliwość, zaangażowanie i troska sprawiły, że wszystkim uczestnikom niczego nie brakowało.
To dzięki takim ludziom szkolne wyjazdy stają się wyjątkowymi przygodami.
Edyta Stachowska